Transkrypcja podcastu: 

Odcinek 53: Śmierć wspólnika w spółce z o.o. – jak nie zostać wspólnikiem z przypadkowymi ludźmi?

Dzień dobry, cześć!

Mówi Aneta Kułakowska – radczyni prawna, blogerka, podcasterka i autorka e-booków.

Witam Was serdecznie w 53. odcinku podcastu Projekt spółka z o.o.

To temat, o którym większość wspólników spółek z o.o. woli nie myśleć – śmierć wspólnika.

A jednak właśnie wtedy, w tak trudnym momencie, spółka może znaleźć się w ogromnych kłopotach. Bo nagle w gronie wspólników pojawiają się spadkobiercy – często przypadkowe osoby, małżonkowie wspólników, a nawet małoletnie dzieci, których decyzje wymagać będą zgody sądu.

Szczególnie w małych spółkach skład osobowy ma ogromne znaczenie i zwykle nie jest obojętne, z kim będziecie prowadzić biznes.

Dlatego tak ważne jest, aby w umowie spółki znalazły się zapisy blokujące wejście takich przypadkowych osób.

Najczęściej jednak w umowach spółki macie zapisy na wypadek zbycia udziałów: wymóg zgody spółki lub zgromadzenia wspólników na sprzedaż oraz prawo pierwokupu czy pierwszeństwa dla dotychczasowych wspólników.

I nie wiem dlaczego, ale bardzo często brakuje odpowiednich zapisów na wypadek śmierci wspólnika.

Czasami w ogóle ich nie ma, a czasami jest tylko sucha formuła, że udziały przechodzą na spadkobierców zgodnie z prawem spadkowym.

W obu sytuacjach decydują przepisy o dziedziczeniu ustawowym lub testamentowym.

Dziś opowiem Wam, co dzieje się z udziałami po śmierci wspólnika, jakie błędy pojawiają się w umowach spółek i jak się zabezpieczyć, żeby nie obudzić się pewnego dnia z przypadkowymi wspólnikami.

Zaczynamy!

***

Co się dzieje z udziałami po śmierci wspólnika?

Prawo jest tutaj proste: udziały w spółce wchodzą do masy spadkowej i dziedziczą je spadkobiercy – często kilku, a nawet kilkunastu.

Na tym etapie zwykle okazuje się też, że udziały wchodziły do majątku wspólnego małżonków.

Problem?

Zamiast jednego wspólnika nagle macie kilku nowych, którzy zwykle nic nie wiedzą o biznesie.

A jeśli wśród nich są małoletni – to prawie każda decyzja wymaga zgody sądu rodzinnego.

To potrafi sparaliżować spółkę na wiele miesięcy, a czasami nawet lat.

Pamiętajcie, że bez względu na to, jak małoletni stał się właścicielem udziałów, taki wspólnik może być sporym kłopotem. Nie ma prawa sam zarządzać swoim majątkiem, a wiele czynności wymaga zgody sądu rodzinnego. To może blokować bieżące funkcjonowanie spółki i prowadzić do paraliżu decyzyjnego.

Trudne bywa też samo ustalenie, czy dana czynność wymaga zgody sądu – nie zawsze jest to oczywiste.

Dlaczego to wszystko jest takie problematyczne?

Przede wszystkim dlatego, że wspólnikom nie jest obojętne, kto zasiada w spółce.

Dobór wspólników zwykle nie jest przypadkowy, a brak odpowiednich zapisów w umowie spółki oznacza, że spółka jest narażona na:

  • wstąpienie przypadkowych wspólników – osób, które nie miały nic wspólnego ze spółką,
  • wstąpienie małoletnich spadkobierców – prawie każda decyzja zależna od sądu rodzinnego,
  • konflikty rodzinne – spółka staje się areną sporów spadkobierców,
  • paraliż spółki – do czasu zakończenia postępowania spadkowego,
  • utratę kontroli – zamiast jednego partnera biznesowego nagle macie kilku współwłaścicieli o różnych interesach.

Najczęstsze błędy w umowach spółek

To są błędy, które najczęściej spotykam:

  1. Brak regulacji – umowa spółki milczy o dziedziczeniu. Typowe dla spółek z S24 – tam po prostu nie ma takich zapisów.
  2. Ograniczenie się do zapisu, że dziedziczenie następuje zgodnie z prawem spadkowym – to nic Wam nie daje i w żaden sposób nie chroni przed przypadkowymi wspólnikami.
  3. Nieprawidłowe wyłączenie spadkobierców – do umowy spółki trafia lakoniczny zapis, że spadkobiercy są wyłączeni i tyle. Brakuje reguł wyceny udziałów, zasad i terminów spłaty.
  4. Rozliczenia po niskiej cenie i w odległym terminie – jeśli umowa spółki przewiduje spłatę w wysokości symbolicznej albo odroczonej na wiele lat, to prosta droga do konfliktów i procesów.
  5. Brak mechanizmu wyceny – jeśli metoda nie jest jasno określona, każda strona interpretuje to po swojemu.

Efekt? Zamiast chronić spółkę, takie zapisy tylko pogłębiają problemy.

Jak się zabezpieczyć?

Na szczęście są rozwiązania:

  • Umowa spółki – można wprowadzić ograniczenie albo wyłączenie wstąpienia spadkobierców. Przy ograniczeniach można np. uzależnić wejście od zgody wspólników lub dopuścić dziedziczenie tylko przez osoby już będące wspólnikami. Ale pamiętajcie – takie postanowienia muszą być powiązane z mechanizmem rozliczenia: sposób wyceny, wysokość i termin spłaty spadkobierców.
  • Testament i zapis windykacyjny – jeśli potrzebne jest szybkie działanie, wspólnik może wskazać, kto konkretnie obejmie udziały po jego śmierci.
  • Umowa wspólników (porozumienie wspólników, shareholders’ agreement) – dodatkowe porozumienie regulujące np. zasady wyceny i wykupu udziałów.

Dodatkowo do umowy spółki warto wprowadzić zapis wyłączający wstąpienie do spółki małżonka wspólnika w przypadku wspólności majątkowej. To ważne nie tylko w kontekście śmierci wspólnika, ale też rozwodu czy podziału majątku.

Pamiętajcie też, że zapisy można wprowadzić nie tylko przy zakładaniu spółki, ale również później – w drodze zmiany umowy spółki. To jednak wymaga protokołu notarialnego i wpisu w KRS.

Śmierć wspólnika w spółce z o.o. podsumowanie

Kilka rzeczy, które warto zrobić od razu:

  • Nie liczcie na wzorzec umowy spółki z S24. To dobre na start, ale nie do rozwoju ani ochrony biznesu. Jeśli nie macie innej możliwości, zabezpieczcie się przynajmniej testamentem albo zapisem windykacyjnym.
  • Sprawdźcie koniecznie umowę spółki. Jeśli nie ma tam regulacji dotyczących śmierci wspólnika – koniecznie to zmieńcie. Sam zapis o „dziedziczeniu według prawa spadkowego” niczego nie załatwia.
  • Jeśli wyłączacie lub ograniczacie wstąpienie spadkobierców – dopiszcie też zasady rozliczeń. W przeciwnym razie narażacie się na podważenie skuteczności zapisu i konflikt z rodziną macie gwarantowany.
  • Nie opierajcie się na wartości nominalnej. Przy rozliczeniach zawsze stosujcie mechanizm rynkowej wyceny udziałów.
  • Wprowadźcie do umowy spółki zapis wyłączający wstąpienie do spółki małżonka wspólnika w przypadku wspólności majątkowej.

Protip: Umowa spółki to nie jest dokument raz na zawsze. To narzędzie biznesowe.

Jeśli Wasza spółka się rozwija, a Wy nadal macie umowę spółki z S24 – to trochę tak, jakbyście jechali autostradą na rowerze.

Da się, ale ryzyko jest ogromne.

***

Dziękuję Wam za wysłuchanie i do usłyszenia w kolejnym odcinku Projekt spółka z o.o.

A jeśli po tym odcinku czujecie niedosyt – albo macie ochotę zajrzeć głębiej w spółkowe zakamarki – zapraszam na projektspolkazoo.pl.

Znajdziecie tam linki do moich blogów, sklep z e-bookami, checklistami i wzorami dokumentów oraz transkrypcje wszystkich odcinków podcastu.

Pamiętajcie, żeby zasubskrybować podcast albo mój kanał na YouTube.

Jak zawsze, wszystkie potrzebne linki zostawiam w opisie.

Jeśli podobają się Wam moje podcasty, to możecie wesprzeć ich realizację i postawić mi kawę poprzez buycoffee.to:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Na dzisiaj to wszystko.

Dziękuję i do usłyszenia w kolejnym odcinku Projekt spółka z o.o.

Mówiła Aneta Kułakowska, a montaż i publikację ogarnęła Agnieszka Kułakowska.

          Aneta Kułakowska
         radca prawny

***

NOTKA

Informacje zawarte w podcaście mają wyłącznie charakter edukacyjny i nie mogą zostać uznane za poradę prawną w indywidualnej sprawie.

Autorka nie ponosi odpowiedzialności z tytułu powstania jakichkolwiek szkód, wynikających lub będących w związku z jakimikolwiek treściami w nim zamieszczonymi.