Transkrypcja podcastu:
Odcinek 55: Dlaczego umowa spółki w S24 to za mało?
Dzień dobry, cześć!
Mówi Aneta Kułakowska – radczyni prawna, blogerka, podcasterka i autorka e-booków.
Witam Was bardzo serdecznie w 55. odcinku podcastu Projekt spółka z o.o.
Od jednego z Was dostałam pytanie: „Dlaczego umowa spółki w S24 to za mało?”
Pomyślałam, że to świetny temat na kolejny odcinek, bo dotyczy naprawdę wielu osób zakładających spółki z o.o.
Dzisiaj porozmawiamy właśnie o tej wersji „na szybko” – klikacie, podpisujecie elektronicznie i macie spółkę nawet w 24 godziny.
Brzmi świetnie, prawda?
Tylko że bardzo często okazuje się, że ta umowa… po prostu nie wystarczy.
Opowiem Wam, dlaczego tak jest, co faktycznie zawiera umowa z S24, czego w niej brakuje i kiedy naprawdę warto pójść do notariusza, żeby dopisać to, co kluczowe dla bezpieczeństwa Waszej spółki.
Zaczynamy!
***
Co to w ogóle jest umowa spółki?
Umowa spółki z o.o. to fundament – konstytucja całego Waszego biznesu.
To w niej określa się, kto zakłada spółkę, jaki ma być kapitał zakładowy, ile jest udziałów, kto może reprezentować spółkę, jak powołuje się zarząd i jak dzieli się zysk.
Innymi słowy — to dokument, który mówi: kto z kim i na jakich zasadach prowadzi spółkę.
W systemie S24 ta umowa ma postać gotowego wzorca.
Wystarczy „wyklikać” kilkanaście paragrafów i podpisać wszystko elektronicznie.
Nie trzeba iść do notariusza, a rejestrację spółki można przeprowadzić z własnej kanapy w salonie — i faktycznie zdarza się, że zajmuje to jeden dzień.
Zalety umowy z S24
Zacznijmy od plusów tego rozwiązania, bo one są realne.
Po pierwsze — szybkość.
Spółkę można założyć błyskawicznie, bez wychodzenia z domu.
Po drugie — koszty.
Rejestracja przez S24 kosztuje łącznie 350 zł, czyli znacznie mniej niż tradycyjna umowa notarialna, gdzie oprócz kosztów notariusza dochodzą opłaty rejestracji w KRS — łącznie 600 zł.
Po trzecie — prostota.
System prowadzi krok po kroku, więc trudno coś zepsuć.
Wiem, że zdarzają się błędy, ale najczęściej dotyczą załączników zewnętrznych, a nie samego wzorca.
Dlatego ta forma idealnie sprawdza się, jeśli:
- chcecie szybko wystartować z pomysłem biznesowym,
- macie prostą strukturę wspólników,
- ryzyko sporów jest minimalne,
- albo po prostu testujecie projekt, zanim wejdziecie w większy biznes.
Tylko że… jak to zwykle bywa z prostymi rozwiązaniami — coś za coś.
Wady i ograniczenia umowy w S24
Bo ta umowa spółki to po prostu szablon.
Nie możecie w niej nic dopisać, zmienić ani dostosować do swoich potrzeb.
I tu zaczynają się schody.
Nie uregulujecie w niej na przykład:
- dopłat, czyli możliwości dofinansowania spółki przez wspólników,
- dziedziczenia udziałów, więc po śmierci wspólnika jego udziały trafiają do spadkobierców – nawet jeśli nie chcecie mieć z nimi nic wspólnego w biznesie,
- zasad powoływania i odwoływania zarządu – nie możecie np. powołać członka zarządu na czas nieokreślony ani przyznać komuś uprawnień osobistych w tym zakresie,
- prawa pierwokupu albo prawa pierwszeństwa – wspólnicy nie mają możliwości nabycia udziałów w pierwszej kolejności przy ich sprzedaży przez pozostałych,
- zabezpieczeń na wypadek sporu albo pata decyzyjnego, co oznacza, że przy równych udziałach, np. 50/50, decyzji nie da się podjąć i spółka po prostu staje.
To tylko kilka przykładów, ale tych ograniczeń jest znacznie więcej.
Czego jeszcze NIE ma w umowie spółki z S24?
To bardzo ważne, bo wiele osób nawet o tym nie wie.
W umowie spółki z S24 nie da się uregulować m.in.:
- pokrycia kapitału zakładowego aportem, czyli wkładem niepieniężnym, np. samochodem, nieruchomością czy prawami własności intelektualnej,
- uprzywilejowania udziałów — np. co do głosu lub prawa do dywidendy,
- zasad zwoływania zgromadzeń wspólników, np. na wniosek określonej liczby wspólników innej niż kodeksowa,
- uprawnień osobistych — takich jak prawo konkretnego wspólnika do powoływania lub odwoływania członków zarządu,
- konieczności uzyskania zgody wspólników na sprzedaż udziałów osobie spoza spółki,
- sposobu reprezentacji innego niż kodeksowy
- wyłączenia małżonka z możliwości wejścia do spółki przy wspólności majątkowej,
- czy wyłączenia wejścia spadkobierców po śmierci wspólnika i ustalenia zasad ich spłaty.
Wszystkie te kwestie można natomiast dokładnie zapisać w umowie spółki zawieranej w formie aktu notarialnego.
I to właśnie tam warto „uszyć” umowę na miarę – tak, by odpowiadała Waszym realnym potrzebom i chroniła Was w codziennym funkcjonowaniu spółki.
Dlaczego to ważne?
Pozostawanie przy umowie spółki z S24 sprawia, że wszystko działa wyłącznie w oparciu o bardzo skromny wzorzec i przepisy kodeksu spółek handlowych.
A te przepisy są ogólne, mało elastyczne i w praktyce często po prostu nieprzystające do rzeczywistości biznesowej.
Dlatego można powiedzieć:
Umowa spółki z S24 działa dobrze, dopóki wszyscy się zgadzają.
Ale kiedy pojawia się konflikt, zmiana wspólników albo większe pieniądze — wtedy zaczynają wychodzić braki.
Kiedy S24 wystarczy, a kiedy nie?
W niektórych przypadkach ta prosta umowa faktycznie wystarczy.
Na przykład:
- jeśli macie jednoosobową spółkę,
- działacie w zaufanym, małym gronie i dopiero testujecie projekt,
- albo planujecie w przyszłości zmienić umowę notarialnie, gdy biznes się rozwinie.
Ale jeśli:
- macie więcej niż jednego wspólnika,
- inwestujecie większe środki,
- chcecie się zabezpieczyć na wypadek konfliktów,
- planujecie sukcesję albo wejście inwestora,
to naprawdę warto już na starcie zastanowić się nad pełną, szytą na miarę umową spółki.
Bo wtedy można dopisać dokładnie to, co jest potrzebne: prawa głosu, dopłaty, uprzywilejowania, sposób obrotu udziałami, zasady zwoływania zgromadzeń, możliwość wykupu udziałów, sposób reprezentacji czy klauzule rozwiązywania sporów.
Innymi słowy — umowa spółki z S24 to świetny sposób, żeby wystartować, ale niekoniecznie, żeby rozwijać biznes przez kolejne lata.
Kiedy i jak zmienić umowę spółki?
Jeśli macie już spółkę z S24, spokojnie — wszystko da się poprawić.
Umowę spółki możecie zmienić u notariusza, uchwałą zgromadzenia wspólników.
Warto to zrobić:
- po pierwszym roku działalności, gdy już widać, jak spółka naprawdę funkcjonuje,
- przy wejściu nowego wspólnika,
- przy większej inwestycji,
- albo wtedy, gdy pojawiły się pierwsze różnice zdań, co do sposobu działania spółki.
Tylko uwaga — nie czekajcie z tym zbyt długo, żeby nie było już „trochę za późno”.
Zmiana umowy spółki to moment, w którym można ułożyć relacje na nowo — dodać brakujące postanowienia, zabezpieczyć wspólników i uniknąć przyszłych problemów.
I naprawdę — lepiej spędzić kilka czy kilkanaście godzin pracy z prawnikiem i wspólnikami nad treścią umowy spółki, a potem godzinę u notariusza, niż lata w sądzie, kiedy jest już za późno.
Dlaczego umowa spółki w S24 to za mało? — Zakończenie
Podsumowując:
Umowa spółki w S24 to szybkie, tanie i wygodne rozwiązanie — idealne na start.
Ale jeśli traktujecie spółkę poważnie, to ten szablon po prostu nie wystarczy.
Warto poświęcić trochę czasu i pieniędzy, żeby stworzyć umowę spółki dopasowaną do Was i Waszych wspólników — z jasnymi zasadami, bez niedomówień i z zabezpieczeniem na przyszłość.
Pamiętajcie, że umowa spółki to nie formalność.
Nie traktujcie jej jako zła koniecznego, tylko jako dokument, który pozwoli Wam spokojnie działać w biznesie.
Bo umowa spółki to kręgosłup Waszego biznesu.
A kręgosłup, jak wiadomo, musi być mocny, żeby utrzymał całą konstrukcję.
***
I tym akcentem kończę dzisiejszy odcinek.
Dziękuję Wam za wysłuchanie.
Mam też do Was ogromną prośbę — nawet jeśli nie słuchacie podcastu na YouTube, zajrzyjcie, proszę, na kanał „Projekt spółka z o.o.” i kliknijcie „subskrybuj”.
Taka subskrypcja naprawdę dużo znaczy — pozwala mi rozwijać kanał, docierać do nowych osób i przejść na wyższy poziom, także techniczny i merytoryczny.
Jeśli podobają się Wam moje podcasty, to możecie wesprzeć ich realizację i postawić mi kawę poprzez buycoffee.to:
Dziękuję i do usłyszenia w kolejnym odcinku Projekt spółka z o.o.
Mówiła Aneta Kułakowska, a montaż i publikację ogarnęła Agnieszka Kułakowska.
Aneta Kułakowska
radca prawny
***
NOTKA
Informacje zawarte w podcaście mają wyłącznie charakter edukacyjny i nie mogą zostać uznane za poradę prawną w indywidualnej sprawie.
Autorka nie ponosi odpowiedzialności z tytułu powstania jakichkolwiek szkód, wynikających lub będących w związku z jakimikolwiek treściami w nim zamieszczonymi.

