Transkrypcja podcastu: 

Odcinek 59: Etat we własnej spółce z o.o. i… brak emerytury?

Dzień dobry, cześć!

Mówi Aneta Kułakowska – radczyni prawna, blogerka, podcasterka i twórczyni produktów cyfrowych.

Witam Was w 59. odcinku podcastu Projekt spółka z o.o.

Ponad miesiąc temu na portalu Onet.pl ukazał się artykuł o kobiecie, która przez 19 lat pracowała jako księgowa we własnej spółce z o.o.

Regularnie płaciła składki do ZUS, a mimo to – gdy ZUS przeanalizował jej sytuację – uznał, że w ogóle nie podlegała ubezpieczeniom z tytułu umowy o pracę.

Składki uznano za nienależne, a zgromadzone pieniądze trafiły do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Ta historia wstrząsnęła wieloma przedsiębiorcami, a ja po publikacji dostałam od Was dziesiątki wiadomości:

Czy to w ogóle możliwe?

Czy ZUS może coś takiego zrobić?

Czy to zgodne z prawem?

I właśnie o tym dziś porozmawiamy – nie o polityce, tylko o praktyce.

O tym, dlaczego ZUS uznaje, że większościowy wspólnik spółki z o.o. nie może być jej pracownikiem, czym jest podporządkowanie pracownicze i co na ten temat mówią najnowsze orzeczenia Sądu Najwyższego.

Zostańcie ze mną. Zaczynamy!

***

A teraz opowiem Wam pewną historię.

Historię, która mogłaby przydarzyć się wielu z nas.

Pani Aldona. Księgowa z powołania.

Od dziewiętnastu lat – ta sama spółka. Jej własna spółka z o.o.

Na etacie. Z umową o pracę, pensją, odprowadzanymi składkami.

Co miesiąc ZUS. Wszystko jak należy.

Była większościową wspólniczką, ale – jak wielu przedsiębiorców – po prostu pracowała we własnej firmie.

Nie kombinowała. Nie „uciekała przed ZUS-em”.

Chciała mieć porządek i prawo do emerytury.

Na koncie uzbierało się ponad 350.000 złotych.

Stabilność. Plan. Poczucie bezpieczeństwa.

Do dnia, w którym w skrzynce pojawiła się decyzja z ZUS.

Nie podlega Pani ubezpieczeniom z tytułu umowy o pracę.

Jako większościowa wspólniczka nie była Pani pracownikiem w rozumieniu Kodeksu pracy.

Brak podporządkowania.

Umowa pozorna.

Emerytury – brak.

Świat się zatrzymuje. Jak to – „brak”?

Przecież przez dziewiętnaście lat wszystko było płacone. Wszystkie wymagane składki.

Jak można powiedzieć, że tego w ogóle nie było?

A jednak.

ZUS uznał, że skoro Pani Aldona miała realny wpływ na decyzje spółki, to nie była pracownikiem – była właścicielką.

A właściciel nie może być pracownikiem „u siebie”, jeśli nikt realnie nad nim nie stoi.

Nie było podporządkowania, więc nie było stosunku pracy.

A skoro nie było stosunku pracy – nie będzie też emerytury.

I właśnie w tym momencie historia Pani Aldony przestaje być tylko jej historią.

Bo podobne decyzje ZUS zapadają w całym kraju – wobec księgowych, doradców, prezesów i wspólników, którzy przez lata ufali, że skoro „papier się zgadza”, a kontrole nic nie wykazywały, to ryzyka nie ma.

Niestety – tak to nie działa.

Dlaczego ZUS tak decyduje?

Zatrudnienie pracownicze ma swoje ustawowe cechy: osobiste, odpłatne, ciągłe wykonywanie pracy w warunkach podporządkowania pracodawcy (art. 22 § 1 k.p.).

To podporządkowanie to nie formalność, to realna zależność – ktoś wydaje polecenia, rozlicza, może skontrolować, a Wy – jako pracownicy – nie decydujecie sami o wszystkim.

Jeśli jesteście większościowym wspólnikiem i równocześnie w praktyce zarządzacie spółką, to w oczach ZUS (i sądów) często dochodzi do „fuzji pracy i kapitału”: Wasza rola właściciela „pochłania” Waszą rolę pracownika.

Innymi słowy – nie da się podlegać… samemu sobie.

Jeśli nie ma realnego przełożonego i nadzoru, nie ma podporządkowania, a więc nie ma stosunku pracy.

To klucz do rozumienia takich decyzji ZUS – niezależnie od tego, że składki faktycznie były płacone.

I tu wraca moje wielokrotnie powtarzane klientom ostrzeżenie:

Umowa o pracę z większościowym wspólnikiem – przy takiej organizacji, że brakuje realnego podporządkowania – jest zwyczajnie ryzykowna.

Kontrola, która kiedyś nic nie wykazała, nie blokuje późniejszej, odmiennej oceny.

A co gorsza – nawet jeśli po latach ZUS uzna, że składki były nienależne, nie oznacza to, że można je odzyskać.

Po zmianach wprowadzonych przez Polski Ład, po 5 latach ubezpieczony traci prawo do zwrotu nadpłaconych składek i do korekty dokumentów.

Składki po prostu przepadają, zasilając Fundusz Ubezpieczeń Społecznych.

Z kolei ZUS może badać poprawność składek sprzed 10, 20, a nawet 30 lat.

To bardzo nierówny układ – bo przedsiębiorca ma ograniczony czas na dochodzenie swoich praw, a ZUS takiego ograniczenia w praktyce nie ma.

I choć ZUS działa w granicach prawa, bo stosuje przepisy uchwalone przez ustawodawcę, to trudno nie odczuwać braku równowagi i zwykłej sprawiedliwości.

Oczywiście osoby pokrzywdzone przez te regulacje mogą próbować dochodzić odszkodowania na drodze sądowej. Ale prawdziwym rozwiązaniem powinny być zmiany w przepisach, które zagwarantują, że wszyscy – zarówno ZUS, jak i ubezpieczeni – będą mieli równe prawa i obowiązki.

A co na to Sąd Najwyższy?

W sierpniu 2025 roku zapadło postanowienie, które bardzo dobrze pokazuje, jak dziś patrzy się na takie sprawy.

To postanowienie z 6 sierpnia 2025 roku, sygnatura II USK 418/24.

Sąd odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej, ale w uzasadnieniu szczegółowo wyjaśnił obowiązującą linię orzeczniczą.

I powiedział wprost: o podleganiu ubezpieczeniom społecznym nie decyduje to, że jest podpisana umowa o pracę.

Liczy się to, czy ta praca była faktycznie wykonywana w warunkach podporządkowania i realnej zależności ekonomicznej.

Jeżeli mamy większościowego udziałowca – kogoś, kto posiada 99 czy 100 procent udziałów i jednocześnie jest jednoosobowym zarządem – to w praktyce dochodzi do tzw. symbiozy pracy i kapitału. A to wyklucza stosunek pracy.

Sąd zwrócił też uwagę, że zatrudnienie wspólnika w dwuosobowej spółce z o.o. może być dopuszczalne, ale tylko wtedy, gdy organizacja spółki faktycznie zapewnia nadzór, kontrolę i realne podporządkowanie.

Mówiąc prościej: etat we własnej spółce jest możliwy tylko wtedy, gdy właściciel nie jest w praktyce swoim własnym szefem.

Etat we własnej spółce z o.o. i… brak emerytury — podsumowanie

Jeśli miałabym podsumować dzisiejszy odcinek jednym zdaniem: jeżeli macie spółkę z o.o., jesteście większościowym wspólnikiem i pracujecie w niej na etacie — zadajcie sobie jedno pytanie: kto tak naprawdę wydaje Wam polecenia?

Jeśli odpowiedź brzmi: nikt – to właśnie ten obszar ryzyka, o którym dziś mówiłam.

Jeśli podobają się Wam moje podcasty, to możecie wesprzeć ich realizację i postawić mi kawę poprzez buycoffee.to:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

To tyle na dziś.

Jeśli ten odcinek dał Wam do myślenia — zajrzyjcie do swoich spółek i sprawdźcie, jak faktycznie wyglądają Wasze umowy i sposób zatrudnienia.

Lepiej wiedzieć wcześniej, niż dowiedzieć się od ZUS po latach.

Do usłyszenia w kolejnym odcinku!

Mówiła Aneta Kułakowska, a montaż i publikację — jak zawsze — ogarnęła Agnieszka Kułakowska.

          Aneta Kułakowska
         radca prawny

***

NOTKA

Informacje zawarte w podcaście mają wyłącznie charakter edukacyjny i nie mogą zostać uznane za poradę prawną w indywidualnej sprawie.

Autorka nie ponosi odpowiedzialności z tytułu powstania jakichkolwiek szkód, wynikających lub będących w związku z jakimikolwiek treściami w nim zamieszczonymi.